Już nie pamiętam czy to było w te czy w tamte wakacje. Nie pamiętam dlaczego stał tam kanister z benzyną, a dziewczyna miała na sobie tylko okulary i kim właściwie była. Nie pamiętam też żebym pozwolił jej opierdolić moje kiełbaski, ale z drugiej strony nie miałem serca odmówić tej chudzinie. Doniosłem jej więc jeszcze musztardę sarepską i delikatesową, żeby miała wybór i dokumentowałem sobie tę ucztę. Ona z kolei poczęstowała mnie alkoholem. Polubiłem ją, bo nie przecierała gwinta jak piła po mnie i nie podejmowała bezsensownych tematów. Nie wiem kiedy , ale w międzyczasie przysnąłem trochę, a gdy się przebudziłem jej już nie było. Podjebała mi skarpetki i 17 złotych, ale nie mam do niej żalu. Zostawiła mi numer i buziaka na etykietce od szampana. Szkoda, że wakacje się już kończą…