Z miłości do starych rowerów i młodych dziewcząt powstał tshirt pt. PIMP MY BIKE.
Pimpowanie go w tym przypadku ograniczyło się do naoliwienia łańcucha, umycia ramy i napompowania kół. Wisienką na torcie był strój naszej bohaterki ograniczony do gipsu na prawej ręce i maskary na rzęsach. Niby nic, a cieszy. Mgiełka WD40 nigdy nie pachniała tak fantastycznie, jak tego wieczora w studio. Dźwięk pompki systematycznie i równo dociskanej przez czarującą dwudziestolatkę – bezcenny. Czujesz, że czas spowalnia i smakujesz każdą chwilę.

Coś wisiało w powietrzu i nie była to pajęczyna, raczej nić porozumienia, a może coś jeszcze. Coś, co ciężej nazwać, łatwiej wyrazić, a najtrudniej wprowadzić w życie.
Dumnie sterczące piersi wołające o dotyk, kocie oczy nieudolnie kryjące nikczemne myśli i nieskrępowana swoboda ruchów, w której nie doszukasz się wulgarności, a jedynie harmonii.
Patrzenie wydawało się i tak nadmiarem szczęścia, a pomyśleć tylko, że mogło być coś więcej…

T-shirt jak zwykle do kupienia na www.store.liestyle.pl

PS. Ciekawostką może okazać się fakt, iż logo liestyle* na tshircie zostało przesunięte do prawego górnego rogu <3